Forum D&D Online - Najlepsze MMORPG Free to Play!


forum.DDOpl.com
Ostatnia wizyta: 19 Wrz 2019, 23:28 Obecny czas: 19 Wrz 2019, 23:28


 [ 56 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna
Autor Wiadomość
Hexer
Offline
 Temat postu: Re: PUG - czyli ciężkie życie podróżnika
PostWysłany: 06 Kwi 2010, 16:14  
Awatar użytkownika

Wielki Mentor

Wielki Mentor

Rejestracja: 19 Sie 2009, 18:30
Posty: 461
Favor: Pomocny

Serwer: Cannith
Postacie: .
Franek Kimono
Hexer
Tryb
Chivay Zoltan
Jaskier Pankratz
Czarus
Płeć: Facet
Zephyrd napisał(a):
Akurat ja solo trace nerwy jak padne lub samemu musze wszystko bic, nie wiem z kikm grasz zazwyczaj to ja nie mam problemow z ludzmi nawet z groupingu, a jesli ktos padnie to przecierz tylko 10% ; dlepiej zrobic w party stracic 10% niz robic solo pasc i musiec reentrowac i stracic 10%.


Mało kiedy zdarza mi się paść na niskich poziomach, pewnie dlatego, że 99% robię solo. :)

Ale dam ci dwa świeże przykłady.

1. Ktoś z gildii prosi o pomoc w zrobieniu HiPS. On 7 (chyba imię i klasa Paladyn) ja 9 (monk). Pytam się, czy chce kombinować z grupą czy chce to po prostu zrobić i wchodzimy na normal. On gra całkiem nieźle, nie ginie, wycofuje się jak trzeba, słucha tego co się mówi, idziemy do przodu. Dochodzimy do części z pływaniem i dołącza do na jakiś barb. Mówimy, że już jesteśmy w połowie i jak zna drogę to może dołączyć. Trochę później dołącza jakiś ranger. Pierwsze pytanie rangera (klasy, która może leczyć) jest "no cleric?". Odpowiadam, że jakoś do tej pory nie był potrzebny, nikt nie zginął i jego wybór (btw. nie ja miałem gwiazdkę lidera, mam na nią alergię). Gość wchodzi i ginie niedaleko początku. Ślicznie. Po przepłynięciu i wyłączeniu pułapek idziemy dalej i mowie "slow now" przed wejściem do ostatniego pokoju. Co barb wtedy robi? Leci na moby z toporkiem i ginie. Nic, wybijamy spokojnie wszystko, biorę jego kamień, wracam na początek by wziąć drugi rangera, zanoszę do jedynej świątyni, wracamy.
Zaczynamy ostatnią walkę, bo mi się nie chce czekać aż ranger się zdecyduje dołączyć do nas. Paladyn stara się jak może ale się wycofuje z minimalnym HP, i dobrze. Bo barb wskakuje i ginie. Ranger nadal gdzieś z tyłu. Spokojnie wybijam towarzystwo na kilka razy i kończymy quest. Ile pomogli tamci dwaj? Tylko tyle, że podnieśli HP mobków i zmarnowali więcej czasu. We dwójkę byśmy to zrobili szybciej, łatwiej i dostali więcej HP.

2. Tear of Dhakan na normal. Pełna grupa jak dołączam, ktoś z gildii mnie zaprosił jako ostatniego a stwierdziłem, że wolę z grupą bo sam wszystkich optionals nie zrobię bo brak mi STR na lever czy INT na rune. Okazuje się, że rogue ma dużą tendencję do umierania a jest potrzebny tam w sumie głównie po to by otworzyć świątynie bo obie są zamknięte. Fakt, że zachowałem się jak noob i zapomniałem dokupić potków na curse przez co jak wszyscy (oprócz mnie) zginęli to nie mogłem się podleczyć i zatłuc łobuzów. W każdym razie oni musieli zrobić recall i wrócić i to chyba nie raz. Jak skończyliśmy zrobiłem to samo solo na hard, zajęło mi mniej niż połowę czasu i mniej stresu.


Image
Góra
 E-mail  
 
Zephyrd
Offline
 Temat postu: Re: PUG - czyli ciężkie życie podróżnika
PostWysłany: 08 Kwi 2010, 19:57  
Zawadiaka

Zawadiaka

Rejestracja: 05 Kwi 2010, 12:15
Posty: 11
Favor: Neutralny

Serwer: Cannith
Postacie: Zephyrd(Monk)
Płeć: Facet
Hexer napisał(a):
Zephyrd napisał(a):
Akurat ja solo trace nerwy jak padne lub samemu musze wszystko bic, nie wiem z kikm grasz zazwyczaj to ja nie mam problemow z ludzmi nawet z groupingu, a jesli ktos padnie to przecierz tylko 10% ; dlepiej zrobic w party stracic 10% niz robic solo pasc i musiec reentrowac i stracic 10%.


Mało kiedy zdarza mi się paść na niskich poziomach, pewnie dlatego, że 99% robię solo. :)

Ale dam ci dwa świeże przykłady.

1. Ktoś z gildii prosi o pomoc w zrobieniu HiPS. On 7 (chyba imię i klasa Paladyn) ja 9 (monk). Pytam się, czy chce kombinować z grupą czy chce to po prostu zrobić i wchodzimy na normal. On gra całkiem nieźle, nie ginie, wycofuje się jak trzeba, słucha tego co się mówi, idziemy do przodu. Dochodzimy do części z pływaniem i dołącza do na jakiś barb. Mówimy, że już jesteśmy w połowie i jak zna drogę to może dołączyć. Trochę później dołącza jakiś ranger. Pierwsze pytanie rangera (klasy, która może leczyć) jest "no cleric?". Odpowiadam, że jakoś do tej pory nie był potrzebny, nikt nie zginął i jego wybór (btw. nie ja miałem gwiazdkę lidera, mam na nią alergię). Gość wchodzi i ginie niedaleko początku. Ślicznie. Po przepłynięciu i wyłączeniu pułapek idziemy dalej i mowie "slow now" przed wejściem do ostatniego pokoju. Co barb wtedy robi? Leci na moby z toporkiem i ginie. Nic, wybijamy spokojnie wszystko, biorę jego kamień, wracam na początek by wziąć drugi rangera, zanoszę do jedynej świątyni, wracamy.
Zaczynamy ostatnią walkę, bo mi się nie chce czekać aż ranger się zdecyduje dołączyć do nas. Paladyn stara się jak może ale się wycofuje z minimalnym HP, i dobrze. Bo barb wskakuje i ginie. Ranger nadal gdzieś z tyłu. Spokojnie wybijam towarzystwo na kilka razy i kończymy quest. Ile pomogli tamci dwaj? Tylko tyle, że podnieśli HP mobków i zmarnowali więcej czasu. We dwójkę byśmy to zrobili szybciej, łatwiej i dostali więcej HP.

2. Tear of Dhakan na normal. Pełna grupa jak dołączam, ktoś z gildii mnie zaprosił jako ostatniego a stwierdziłem, że wolę z grupą bo sam wszystkich optionals nie zrobię bo brak mi STR na lever czy INT na rune. Okazuje się, że rogue ma dużą tendencję do umierania a jest potrzebny tam w sumie głównie po to by otworzyć świątynie bo obie są zamknięte. Fakt, że zachowałem się jak noob i zapomniałem dokupić potków na curse przez co jak wszyscy (oprócz mnie) zginęli to nie mogłem się podleczyć i zatłuc łobuzów. W każdym razie oni musieli zrobić recall i wrócić i to chyba nie raz. Jak skończyliśmy zrobiłem to samo solo na hard, zajęło mi mniej niż połowę czasu i mniej stresu.


A kto z takimi sytuacjami sie nie spotkal? Tak naprawde to imo zapomnial wol jak cieleciem byl, bo jestem pewny ze ty takze przechodziles przez okres kiedy to nie wiedziales co robic i jak to robic i zadne poradniki czy tez teksty czy tez nawet zwracanie uwagi nie do konca pomoze, poniewaz czlowiek najlepiej uczy sie na wlasnych bledach. Ja osobiscie nie uwazam sie za jakiegos super gracza, popelniam bledy, dlatego tez nie smiem nabijac sie z graczy czy tez ich ponizac za to jak graja, szczegolnie ze to tylko gra. Oczywiscie nie jestem bardziej papieski niz sam papiez i raz na jakis czas lubie sobie poonarzekac na newbie, ale to z powodu ludziej natury, poniewaz kazdy czlowiek od czasu do czasu musi sie wywyzszyc, czy tego chce czy tez nie.

Pozatym wole pograc z newbie i ew dac im rade, to przynajmniej pozniej nie beda robic bledow. Lepiej jest byc noobem w Oosgod's basement niz np. w raidach. To smutne ale nic nie jest wiekszym motywatorem jak wlasna porazka.
Góra
 E-mail  
 
Hexer
Offline
 Temat postu: Re: PUG - czyli ciężkie życie podróżnika
PostWysłany: 08 Kwi 2010, 21:56  
Awatar użytkownika

Wielki Mentor

Wielki Mentor

Rejestracja: 19 Sie 2009, 18:30
Posty: 461
Favor: Pomocny

Serwer: Cannith
Postacie: .
Franek Kimono
Hexer
Tryb
Chivay Zoltan
Jaskier Pankratz
Czarus
Płeć: Facet
Zephyrd napisał(a):
A kto z takimi sytuacjami sie nie spotkal? Tak naprawde to imo zapomnial wol jak cieleciem byl, bo jestem pewny ze ty takze przechodziles przez okres kiedy to nie wiedziales co robic i jak to robic i zadne poradniki czy tez teksty czy tez nawet zwracanie uwagi nie do konca pomoze, poniewaz czlowiek najlepiej uczy sie na wlasnych bledach. Ja osobiscie nie uwazam sie za jakiegos super gracza, popelniam bledy, dlatego tez nie smiem nabijac sie z graczy czy tez ich ponizac za to jak graja, szczegolnie ze to tylko gra. Oczywiscie nie jestem bardziej papieski niz sam papiez i raz na jakis czas lubie sobie poonarzekac na newbie, ale to z powodu ludziej natury, poniewaz kazdy czlowiek od czasu do czasu musi sie wywyzszyc, czy tego chce czy tez nie.

Pozatym wole pograc z newbie i ew dac im rade, to przynajmniej pozniej nie beda robic bledow. Lepiej jest byc noobem w Oosgod's basement niz np. w raidach. To smutne ale nic nie jest wiekszym motywatorem jak wlasna porazka.


Chyba średnio zrozumiałeś o czym piszę. Chodzi o dwie kwestie poruszone wcześniej.

1. Często z przypadkową grupą jest dłużej i trudniej.
2. Ludzie co nie słuchają prostych poleceń potrafią namieszać i lepiej zwykle robić quest bez takich.

Nie wiem czy zauważyłeś, ale oba te questy zostały ukończone mimo, że musiałem się sporo nabiegać do i z shrine. Szczególnie w przypadku HiPS, gdzie było powiedziane, że quest jest w trakcie wykonywania i powinni znać drogę to tych dwóch co się dołączyło dostało XP nawet, jeśli jedyne co zrobili to popsuli XP o 10%.

Jak idę z nowymi ludźmi to, w zależności od sytuacji, tłumaczę co i jak albo trzymam się z tyłu i staram się nie psuć zabawy (choć Sarrowi popsułem jakimś cudem The Shadow Crypt, bo powiedziałem, że potrzebujemy po 3 trybiki a nie po 2 jak quest log wymaga na extra skrzynkę i, że daje duże XP :-D )


Image
Góra
 E-mail  
 
Inhis
Offline
 Temat postu: Re: PUG - czyli ciężkie życie podróżnika
PostWysłany: 09 Kwi 2010, 11:10  
Awatar użytkownika

Wolny Autor DDOpl

Wolny Autor DDOpl

Rejestracja: 23 Sie 2009, 02:12
Posty: 262
Favor: Dostrzeżony

Serwer: Cannith
Postacie: Inhiss 8wiz/2rogue (reincarnated form sorc)
Inhissss 12lvl clerick
Opis: Oficer Gildii DDOpl
Płeć: Facet
Ja biegam sporo w pugach jako, że jeszcze nie mam odpowiednich czarów do solowania. Nienawidzę jak jakiś idiota wbiega w sam środek rozróby i ginie. Często zdarza się to ma poziomie np hard, a grupa bez śmierci jest w stanie zrobić dany quest na elite. I nie pomagają prośby o uwagę bo zaraz będzie trochę trudniej niż przez poprzednią cześć questa. Traci się czas bo na lowlvlach kler nie ma wskrzeszana i trzeba biegać oraz traci się 10% bonusu do expa. Te 10% trzeba pomnożyć przez 6 (dla każdego członka party) i w sumie jeden gość, który nie myśli zmniejsza expa całej ekipie. O ile pugi się poprawiają o tyle wystarczy jedna taka osoba bym mocno popsuć zabawę, nawet gdy reszta pt gra super. Gdy w końcu dostanę fw to będę mógł się uniezależnić od takich grup (spore dmg, self heal i rozbrajanie pułapek :) )
Góra
 E-mail  
 
Ahazul
Offline
 Temat postu: Re: PUG - czyli ciężkie życie podróżnika
PostWysłany: 09 Kwi 2010, 12:32  
Zawadiaka

Zawadiaka

Rejestracja: 13 Wrz 2009, 13:10
Posty: 17
Favor: Neutralny
Hejka

Ktoś z DDOpl powiedział kiedyś, że nie ma źle zrobionych postaci tylko nieumiejętne granie. Na jakieś 95% jest to prawda. Trzeba pamiętać, że od niektórych postaci się czegoś wymaga, tj:
- Tank - trzyma agro i odwraca moba plecami do reszty drużyny z kilku powodów:
--- ci co bija w plecy mają większe szanse
--- ratuje życie rogue i reszcie, bo rogue jak bije ze sneakem to i tak idzie na plecy moba....
- Rogue - powiadamianie o pułapkach, rozbrajanie ich, wykrywanie ukrytych przejść (Ostatnio szczęka mi opadła i zabrało mi trochę czasu zanim się pozbierałem, po tym jak 3lvl rogue powiedział mi, że ma search skilla na 1, no comments)
- Cleric / Favored Soul - leczą ( nie leczą debili, wskrzeszenia nie są darmowe pod względem powera i jest limit powera)

Z tego co wiem DDO nie jest bardzo wymagająca odnośnie dyscypliny w grupie, czy na rajdzie. Ja przed DDO grałem ponad 4 lata w Everquest2, tam była szkoła życia. Raid lider wyrzucał ludzi z rajdu jak go nie słuchali. Jeden głupi błąd mógł kosztować życie 24 postaci. Piszę głupi, ponieważ czasami, wystarczyło coś kliknać, wypić, oddalić się jak pojawił się debuff. Tam nie było bicia bossa przez 3-5 min, nie wszystkie rajdy były zakończone sukcesem. Powinniście się cieszyć, ze za 4 razem wszystko się udało. W EQ2 chodziłem z gildia przez 6mc raz w tygodniu bić jednego bossa i zabicie jego zajęło nam jedyne 40 min.

Zauważyłem, że złym nawykiem w DDO jest lekceważenie poziomów trudności. Wg mnie, bez różnicy czy casual czy elite grupa powinna grać jakby to było elite. Jeśli każdy wypracuje sobie taki odruch to zaoszczędzi sobie i innym czasu. Rozumiem, że doświadczeni gracze trochę się nudzą. Jak się nudzą to niech uczą newbie.... A później się zastanawiacie dlaczego wszyscy tak szarżują? Dlaczego nie słuchają, dlaczego nie robią co do nich należy tylko wszyscy wybijają wszystko i siebie nawzajem....

pozdrawiam

Ahazul
Góra
 E-mail  
 
Hexer
Offline
 Temat postu: Re: PUG - czyli ciężkie życie podróżnika
PostWysłany: 09 Kwi 2010, 14:53  
Awatar użytkownika

Wielki Mentor

Wielki Mentor

Rejestracja: 19 Sie 2009, 18:30
Posty: 461
Favor: Pomocny

Serwer: Cannith
Postacie: .
Franek Kimono
Hexer
Tryb
Chivay Zoltan
Jaskier Pankratz
Czarus
Płeć: Facet
Ahazul napisał(a):
Zauważyłem, że złym nawykiem w DDO jest lekceważenie poziomów trudności. Wg mnie, bez różnicy czy casual czy elite grupa powinna grać jakby to było elite. Jeśli każdy wypracuje sobie taki odruch to zaoszczędzi sobie i innym czasu. Rozumiem, że doświadczeni gracze trochę się nudzą. Jak się nudzą to niech uczą newbie.... A później się zastanawiacie dlaczego wszyscy tak szarżują? Dlaczego nie słuchają, dlaczego nie robią co do nich należy tylko wszyscy wybijają wszystko i siebie nawzajem....


Ci co tak szarżują to często słabi gracze nauczeni grać np. barbem z ciągłym leczeniem w czasie questu. Niektórzy z nich nawet się uważają za dobrych co jest tym bardziej przerażające. Dobry i doświadczony gracz nie będzie leciał jak głupi w tłum nawet na casual. Będzie wybierać strategiczne miejsca by wykosić mobki i dopiero posuwał się dalej. Jedyna różnica może być w ilości mobków jakie zebrał, ale często nawet to jest podobne, jedynie po prostu zabija je szybciej i leci dalej. Wpadanie w środek dużej grupy jest zawsze głupie, w DDO najlepiej mieć instynkt kowboja i zawsze chronić swoje plecy. To jedna z ważniejszych zasad, jakie zawsze stosuję czy gram solo czy w grupie i pozwala przeżyć. Minimum to stanąć tyłem do jakiejś ściany czy przy rogu tak by nikt od tyłu nie mógł zaatakować.

Inna kwestia to gra solo od wprowadzenia Dungeon Scaling jest zadziwiająco łatwa. Efekt jest taki, że ludziom jak ja po prostu nie chce się kombinować z grupą i czekać. Wiem, że to to pogarsza sytuację dla nowych ale co na to poradzić. Pamiętam początki jak do WW było trzeba składać sensowną grupę i współpracować a bez zrobionego WW nie można było wyjść z Harbor. Teraz do Marketplace każdy może wejść a WW na elite to bieg solo na 20 minut. Gra jest naprawdę dużo łatwiejsza niż kiedyś, nawet curse kiedyś się nie dało odczekać czy użyć shrine, trzeba było mieć potki albo czar a teraz większość efektów ma krótkie timery i wiele saveów.
Ułatwienie gry nie wpływa dobrze na jakość graczy niestety.


Image
Góra
 E-mail  
 
Zephyrd
Offline
 Temat postu: Re: PUG - czyli ciężkie życie podróżnika
PostWysłany: 09 Kwi 2010, 20:42  
Zawadiaka

Zawadiaka

Rejestracja: 05 Kwi 2010, 12:15
Posty: 11
Favor: Neutralny

Serwer: Cannith
Postacie: Zephyrd(Monk)
Płeć: Facet
Hexer napisał(a):
Zephyrd napisał(a):
A kto z takimi sytuacjami sie nie spotkal? Tak naprawde to imo zapomnial wol jak cieleciem byl, bo jestem pewny ze ty takze przechodziles przez okres kiedy to nie wiedziales co robic i jak to robic i zadne poradniki czy tez teksty czy tez nawet zwracanie uwagi nie do konca pomoze, poniewaz czlowiek najlepiej uczy sie na wlasnych bledach. Ja osobiscie nie uwazam sie za jakiegos super gracza, popelniam bledy, dlatego tez nie smiem nabijac sie z graczy czy tez ich ponizac za to jak graja, szczegolnie ze to tylko gra. Oczywiscie nie jestem bardziej papieski niz sam papiez i raz na jakis czas lubie sobie poonarzekac na newbie, ale to z powodu ludziej natury, poniewaz kazdy czlowiek od czasu do czasu musi sie wywyzszyc, czy tego chce czy tez nie.

Pozatym wole pograc z newbie i ew dac im rade, to przynajmniej pozniej nie beda robic bledow. Lepiej jest byc noobem w Oosgod's basement niz np. w raidach. To smutne ale nic nie jest wiekszym motywatorem jak wlasna porazka.


Chyba średnio zrozumiałeś o czym piszę. Chodzi o dwie kwestie poruszone wcześniej.

1. Często z przypadkową grupą jest dłużej i trudniej.
2. Ludzie co nie słuchają prostych poleceń potrafią namieszać i lepiej zwykle robić quest bez takich.

Nie wiem czy zauważyłeś, ale oba te questy zostały ukończone mimo, że musiałem się sporo nabiegać do i z shrine. Szczególnie w przypadku HiPS, gdzie było powiedziane, że quest jest w trakcie wykonywania i powinni znać drogę to tych dwóch co się dołączyło dostało XP nawet, jeśli jedyne co zrobili to popsuli XP o 10%.

Jak idę z nowymi ludźmi to, w zależności od sytuacji, tłumaczę co i jak albo trzymam się z tyłu i staram się nie psuć zabawy (choć Sarrowi popsułem jakimś cudem The Shadow Crypt, bo powiedziałem, że potrzebujemy po 3 trybiki a nie po 2 jak quest log wymaga na extra skrzynkę i, że daje duże XP :-D )


No nie wiem, byc moze wolisz bardziej grac samemu i szybciej i efektowniej cos zrobic, jednak mi ta, a szczegolnie ta gra znudzila by mi sie juz na poczatku i generalnie ten nacisk na gre w party mi sie tutaj baardzo spodobal. Generalnie ja osobiscie wole chodzic w grupie i stracic +10% i miec do kogo odezwac pysk, lub kto wie zdobyc nowych przyjaciol na pozniejsze questy. Co prwada nie watpie ze pewnie masz duzo ludzi z kim mozesz robic takowe questy, jednak ja nie ; dd. Tutaj niestety takze zalezy osobowosc, niz co jest bardziej efektowne wydajne.


Inhis napisał(a):
Ja biegam sporo w pugach jako, że jeszcze nie mam odpowiednich czarów do solowania. Nienawidzę jak jakiś idiota wbiega w sam środek rozróby i ginie. Często zdarza się to ma poziomie np hard, a grupa bez śmierci jest w stanie zrobić dany quest na elite. I nie pomagają prośby o uwagę bo zaraz będzie trochę trudniej niż przez poprzednią cześć questa. Traci się czas bo na lowlvlach kler nie ma wskrzeszana i trzeba biegać oraz traci się 10% bonusu do expa. Te 10% trzeba pomnożyć przez 6 (dla każdego członka party) i w sumie jeden gość, który nie myśli zmniejsza expa całej ekipie. O ile pugi się poprawiają o tyle wystarczy jedna taka osoba bym mocno popsuć zabawę, nawet gdy reszta pt gra super. Gdy w końcu dostanę fw to będę mógł się uniezależnić od takich grup (spore dmg, self heal i rozbrajanie pułapek :) )


j/w. Jestem dosyc nowym graczem i mam jeszcze cierpliowosc do takich sytuacji, jednak ostatnio mialem przyjmnosc grac z jakas postacia 20 lvla i rzeczywiscie on takze narzekal na "newbie"/"noobow", byc moze to tylko kwestia doswiadczenia.



Ahazul napisał(a):
Hejka

Ktoś z DDOpl powiedział kiedyś, że nie ma źle zrobionych postaci tylko nieumiejętne granie. Na jakieś 95% jest to prawda. Trzeba pamiętać, że od niektórych postaci się czegoś wymaga, tj:
- Tank - trzyma agro i odwraca moba plecami do reszty drużyny z kilku powodów:
--- ci co bija w plecy mają większe szanse
--- ratuje życie rogue i reszcie, bo rogue jak bije ze sneakem to i tak idzie na plecy moba....
- Rogue - powiadamianie o pułapkach, rozbrajanie ich, wykrywanie ukrytych przejść (Ostatnio szczęka mi opadła i zabrało mi trochę czasu zanim się pozbierałem, po tym jak 3lvl rogue powiedział mi, że ma search skilla na 1, no comments)
- Cleric / Favored Soul - leczą ( nie leczą debili, wskrzeszenia nie są darmowe pod względem powera i jest limit powera)

Z tego co wiem DDO nie jest bardzo wymagająca odnośnie dyscypliny w grupie, czy na rajdzie. Ja przed DDO grałem ponad 4 lata w Everquest2, tam była szkoła życia. Raid lider wyrzucał ludzi z rajdu jak go nie słuchali. Jeden głupi błąd mógł kosztować życie 24 postaci. Piszę głupi, ponieważ czasami, wystarczyło coś kliknać, wypić, oddalić się jak pojawił się debuff. Tam nie było bicia bossa przez 3-5 min, nie wszystkie rajdy były zakończone sukcesem. Powinniście się cieszyć, ze za 4 razem wszystko się udało. W EQ2 chodziłem z gildia przez 6mc raz w tygodniu bić jednego bossa i zabicie jego zajęło nam jedyne 40 min.

Zauważyłem, że złym nawykiem w DDO jest lekceważenie poziomów trudności. Wg mnie, bez różnicy czy casual czy elite grupa powinna grać jakby to było elite. Jeśli każdy wypracuje sobie taki odruch to zaoszczędzi sobie i innym czasu. Rozumiem, że doświadczeni gracze trochę się nudzą. Jak się nudzą to niech uczą newbie.... A później się zastanawiacie dlaczego wszyscy tak szarżują? Dlaczego nie słuchają, dlaczego nie robią co do nich należy tylko wszyscy wybijają wszystko i siebie nawzajem....

pozdrawiam

Ahazul


Wszystko to przychodzi wraz z czasem spedzonym na gre. Nie uwazam siebie za super, dygniatarza majacego w garsci gre (xD), jednak brak doswiadczenia jest bardzo zauwazalny na niskich poziomach, o tyle jestem wstanie to zrozumiec, ale brak takowego doswiadczenia na mid lvls juz mnie troche irytuje, jednak gleboko wierze ze oni nie maja tego doswiadczenia bo nikt ich tego nie nauczyl roznych spraw ;).

btw. Mniemam ze te pozostale 5% to sa pierwsze postacie ; d. Jak to mowia pierwszy dom zbudowac na sprzedaz a drugi dla siebie aby wiedziec co zrobic.


Hexer napisał(a):
Zephyrd napisał(a):
brak takowego doswiadczenia na mid lvls juz mnie troche irytuje


No widzisz, już się zaczyna. :-D

lol


Ostatnio edytowany przez Zephyrd, 10 Kwi 2010, 13:40, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 E-mail  
 
Hexer
Offline
 Temat postu: Re: PUG - czyli ciężkie życie podróżnika
PostWysłany: 09 Kwi 2010, 20:53  
Awatar użytkownika

Wielki Mentor

Wielki Mentor

Rejestracja: 19 Sie 2009, 18:30
Posty: 461
Favor: Pomocny

Serwer: Cannith
Postacie: .
Franek Kimono
Hexer
Tryb
Chivay Zoltan
Jaskier Pankratz
Czarus
Płeć: Facet
Zephyrd napisał(a):
brak takowego doswiadczenia na mid lvls juz mnie troche irytuje


No widzisz, już się zaczyna. :-D


Image
Góra
 E-mail  
 
Shagh
Offline
 Temat postu: Re: PUG - czyli ciężkie życie podróżnika
PostWysłany: 11 Kwi 2010, 09:36  
Wolny Autor DDOpl

Wolny Autor DDOpl

Rejestracja: 10 Wrz 2009, 22:18
Posty: 108
Favor: Dostrzeżony

Serwer: Cannith
Postacie: Shagh - monk.
Płeć: Kobieta
Ogólnie PUGi nie są aż tak złe. Bardzo mało razy trafił mi się zły PUG. Chodź na shroudzie... geez...

Nie da się ukryć że duża część graczy nie słucha. Robimy Xoriana i mówię: Do not touch orbs. Co robi koleś z party? Oczywiście wbiega w orba i życie spada mu na jakieś 10%.

Tak samo przy skrzynkach. Ktoś napisał (chyba Inhiss) żeby nie otwierać skrzyń bo są pułapki. Gdzieee tam by słuchali... -.-"


Image
Góra
 E-mail  
 
SiC
Offline
 Temat postu: Re: PUG - czyli ciężkie życie podróżnika
PostWysłany: 16 Kwi 2010, 13:10  
Zawadiaka

Zawadiaka

Rejestracja: 31 Mar 2010, 16:54
Posty: 14
Favor: Neutralny

Serwer: Thelanis
Postacie: Sicker , lvl 11 , barbarian
Opis: stay (SiC!)
Płeć: Facet
co wy tu wypisujecie?:D mam barba na 11 lvlu i jestem totalnie nastawiony na obrazenia (rage , power attack , damage boost , frienzied barbarian , frenzy itd) i powiem wam tyle ze np na quescie dla 10ych lvli na elite jak polece pierwszy bez druzyny na grupke mobkow to jedyne co moge nawojowac to zgon xD healer + rogue + pallek/fighter z przodu musi byc :D
Góra
 E-mail  
 
 [ 56 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna



Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych wątków na tym forum
Nie możesz odpowiadać w wątkach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum


Zmodyfikowano na bazie "WoWMaevahEmpire" autorstwa MAËVAH: (v3.0.7.0) - wowcr.net
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Extended by Karma MOD © 2007—2010 m157y
Buttony (nie Google):
TOP50 Gry