Forum D&D Online - Najlepsze MMORPG Free to Play!


forum.DDOpl.com
Ostatnia wizyta: 24 Cze 2018, 14:59 Obecny czas: 24 Cze 2018, 14:59


 [ 7 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
Hilt
Offline
 Temat postu: Naznaczony - szafarz woli Nieskończoności (Historia postaci)
PostWysłany: 01 Lut 2010, 23:46  
Wolny Autor DDOpl

Wolny Autor DDOpl

Rejestracja: 15 Sty 2010, 00:25
Posty: 26
Favor: Neutralny
Image



Krople wody splatały niebo i ziemie w tańcu pędzącego deszczu, zaciekle gnane wiatrem niczym stado rozsierdzonych pszczół kąsając twarze młodej pary elfów...
Unoszące się w podrygach jesiennego tchnienia złote listowia okalały świat barwami czystej miedzi i ciemnego brązu, przetykając krajobraz pięknem przemijania i dojrzałości powtarzającego się cyklu natury..
Szepczące wokół strumienie pieniły białe welony swych dziewiczych źródeł, rozbijając się o wyświechtane kamienie gładkości tak wielkiej iż wzbudziłyby zazdrość najprzedniejszego jubilera..
Dolina, skąpana w deszczu nie była jednako pochmurna, popołudniowe niebo mimo chyżości wiatru ostawało niczym jasień w kolorach dojrzałego jabłka i czerwieni odpowiedniej dla wczesnego zachodu...

Elf klęczał na polanie, ujmując nieśmiało w dłoniach niewielką istotę o spojrzeniu najczystszej zieleni , bardzo podobnym do tego które sam od natury otrzymał..
Elfka w agonalnym zmęczeniu , spoglądała spod przymrużonych powiek na swego syna.. Łzy bólu i radości szkliły się na jej długich rzęsach, zaś włosy barwy nocnego nieba - bardzo podobne do włosów maleńkiej istoty - opadały jej na ramiona, ciepłe jeszcze i mokre od wysiłku włożonego w cud stworzenia...

Malec zakwilił , obracając swój dziewiczy gniew i sprzeciw wobec zimna i szorstkiego świata..
Lecz oto jak tysiące dzieci przychodziło na świat, onczas zdała wydarzyć się rzecz niezwykła..
Powietrze rozszedł zapach ozonu , jego woń zaś zdała zdominować się każdy dech natury..
W cichym szumie drzew elfie niemowlę otoczyła srebrzysta poświata, negując chłód i nieprzyjemny wiatr..

Rodzice w niemej ciszy popatrzyli po sobie z trwogą, ich skupienie wyrażało jednak, iż umysły z dawna przygotowane były na tą chwile...

W końcu zielonooki elf odrzekł krótką frazę, jego oczy zaś owisły między konarami drzew ciążąc niczym najgorsza klątwa..

- Vellethornie, trująca pnączy, Wichrzycielu i Sprawco, Elq'esarze , jesteś Naznaczony..
- Niechaj Bogowie błogosławią Cię na twej ścieżce.. - odrzekła z trudem matka, wtulając się z przestrachem w silne ramiona elfa..

Tak zatem patrzyli i świadkami ostali narodzin syna, narodzin niezwykłych co lata setki dzielą czasem w owej rodzinie...
Tak zatem patrzyli ,Tancerz Miecza i Czarodziejka...
Tak zatem patrzyli jak na świat przychodzi Wola Niebios rodu Elq'esar, Naznaczony krwią..

Kilkanaście lat później..

Vellethorn tylko raz zapytywał Ojca - przesłaniając swe wychowanie - o pytanie go nurtujące:
- Czym w swej wielkośś,i powód niezmienny być musi iż losy swe związują z trudami mroźnej północy ?

Pragnął - nie - żądał wręcz wyjaśnienia dlaczego to ich losy nie związały się jako innych jemu podobnych z elfami Zielonego Miasta?
Opowieści Tej Która Dała Mu Życie , nigdy nie zaglębiały się w przeszłość, wiedział jednak iż przybywali z owych stron dalekiego świata..

Wtedy to młody elf pierwszy w życiu raz obaczył swym jadeitowym spojrzeniem Ojca targanego gniewem i zdenerwoaniem tak wielkim iż zdało się być jego zaprzeczeniem, kompletnie niepodobne bowiem było aby Ilundur czy Andariell'a kiedykolwiek okazali więcej gniewu wobec niego niżli okazuje komar czy pająk zbłądzony ku ich osłoniętej od wiatru pieczarze..

Nie pytał tak zatem, a lata minęły niezauważone nutą określającego je czasu..
Dni płynęły leniwie na nocnej nauce z Matką i porannych polowaniach z Ojcem..
Jego umiejętności rosły stale, on zaś uważał je za tak naturalne i permanentnie związane z częścią własnego jestestwa iż nie zwracał na nie większej uwagi poza lekcjami do których sposobiła go elfka, budując siłę jego woli, koncentracje i umiejętność uwalniania dzikiej z początku mocy która przepełniała jego umysł i ciało tak jak wypełnia je powietrze w płucach..

Ilundur w swych chwilach spędzonych spędzonych z synem uczył go o świecie, opowiadał o wartościach i potędze ich dostrzegania, hierarchi zasad i postępowań..
Pokazywał mu jak poradzić sobie w głuszy, przygotowywał jak zdało się z perspektywy czasu do rozstania z synem chcąc przekazać mu sens własnego życia , by ten zrozumiał go ..
Zrozumiał nim odejdzie...

Mijały lata...
Wraz z nadejściem męskiego ciała , Vellethorn począł wybierać się coraz dalej, pewien swej wiedzy na temat regionu i rozochocony nawałem zaskakująco ambitnych postępów podczas szkolenia Matki..
Zdało się jasne, że młody elf pragnie czegoś więcej niżli chłód północy..
Chciał poznawać, zrozumieć.. Dotknąć i poczuć.. Chciał wiedzieć i chciał być..
Żyć wolny, niczym liść targany wiatrem w podróży..

Dni spędzał w smutku, smutek zamieniał w żal, żal zaś w zgorzknienie..
Ci Którzy Nadali Mu życie widzieli rozpacz Syna, rozkwit jego daru i jednocześnie przeznaczenia..
Przeznaczenia która nie pozwoli mu nigdy ostać w jednym miejscu..

Łza targająca bruzdę na jego skórze omarzła już , kiedy pewnej wyjątkowo spokojnej nocy jak zawszę szykował się do snu ostając chwil parę dłuższych nad krawędzią pobliskiego urwiska..
Ciszę zakłócały tylko wizgi wiatru umęczonego w polocie między wzniesieniami, puszczonego dzikim gonem w świat jako ten twór chaosu teraz umartwiającym swój los w jękach...
Na ramieniu elfa ostała dłoń Ojca, ciepła jak złote pustynie południa, jak zawszę pozostawała w miłym kontraście dla mrozu nocy..

- Cóż umartwia Twe serce tak bardzo, iż me prawdziwie krwawić poczyna z żalu za Twym bólem Mój Synu ? - zapytał Ilindur, wkładając w pytanie owe iskrę miłości którą zawsze oddawał rodzinie mimo wszelkich elfickich zwyczajów pragmatywnie ukazujących uczucia Starego Ludu..

- Me serce zbyt daleko jest Ojcze, bym sam odczytać mógł je , w części chociaż zrozumieć.. Zbyt daleko.. - wyszeptał Vellethorn, wpatrując się w rozgwieżdżone niebo nad mroźnymi stepami, jego głos zdał się słaby i zmęczony, myśli zaś rzekąc prawdę rozbiegane były między pragnieniami, nadzieją..

Ojciec tylko mocno ścisnął ramie Syna, bez słowa odchodząc w stronę pieczary...
Tylko księżyc mógł obaczyć łzę która uleciała po jego policzku...
Góra
 E-mail  
 
Sarr
Offline
 Temat postu: Re: Naznaczony - szafarz woli Nieskończoności (Historia postaci)
PostWysłany: 03 Lut 2010, 02:42  
Awatar użytkownika

Administrator

Administrator

Rejestracja: 08 Sie 2009, 18:11
Posty: 467
Miejscowość: Warszawa

Serwer: Cannith
Postacie: Sarrivin (wiz)
Grunthar (rog)
Danthar (pal)
Gardeus (clr)
Opis: Założyciel Gildii DDOpl
Płeć: Facet
Piszę na razie tylko, by przypomnieć temat : ). Nie zdążyłem jeszcze przeczytać, zrobię to jutro i pewnie wrzucę na stronę obok poprzedniego tekstu. Widzę, że się nam rozpisujesz :).


Image
DDOpl na Facebooku: http://www.facebook.com/pages/DDOpl/188970980786
Góra
 E-mail  
 
Hilt
Offline
 Temat postu: Re: Naznaczony - szafarz woli Nieskończoności (Historia postaci)
PostWysłany: 03 Lut 2010, 22:19  
Wolny Autor DDOpl

Wolny Autor DDOpl

Rejestracja: 15 Sty 2010, 00:25
Posty: 26
Favor: Neutralny
To jest dopiero początek, postanowiłem grać FvS zamiast Warforged - lepiej czuje elfa w tej roli, źle się czułem grając postacią w którą nie do końca elastycznie (na dłuższą metę) potrafię się wcielić.
Odnośnie tej postaci mam zamiar stworzyć całą serie opowiadań. Najbliższa odsłona kolejnej części już niedługo, wiem bowiem iż sam wstęp do historii nie wyjaśnia zbyt wiele odnośnie bohatera, a jedynie pełni funkcje wprowadzenia czy też etymologii Vellethorna jako reprezentanta FvS oraz elfa.

Chętnie przyjmę każdą krytykę która pomoże w pracy :)

Jeżeli ktoś chciałby się ukazać w owej serii opowiadań niech wpiszę w tym temacie i opisze po krótce fabularny pomysł na swoją postać w garści podstawowych informacji i porad :)
Góra
 E-mail  
 
Hilt
Offline
 Temat postu: Re: Naznaczony - szafarz woli Nieskończoności (Historia postaci)
PostWysłany: 04 Lut 2010, 00:09  
Wolny Autor DDOpl

Wolny Autor DDOpl

Rejestracja: 15 Sty 2010, 00:25
Posty: 26
Favor: Neutralny
Image

Bezchmurne niebo jawiło się blaskiem wiosennego dni i złudnym, iluzorycznym ciepłem, ogorzewając lodowe równiny.
Nieliczne ptaki i śnieżne lisy zapamiętane w swej odwiecznej naturze powracały do życia po ciężkiej, długiej zimie.
Ciepły wiatr Muerlios przywodził w te zakamarki północy swoistą nadzieję, tocząc bratobójczą walkę z lodowym Zebosem.
Tak zatem przemijały ciemności i nastawała światłość..
Wśród okapujących skwapliwie lodowców rodziło się życie...
Tak, to dobry czas na wędrówkę. Dobry czas na zmiany..

Dusza nigdy nie błądzi w samotności...
Ostatnie słowa Ilundira brzęczały w każdym calu jestestwa Syna..
Pokonując kolejne wzniesienia, targany podmuchami mroźnych wichrów i puchowych zamieci brnął dalej - poszukując odpowiedzi.
Obolałe ciało, wyprężone z każdym ruchem w surowej determinacji krzyczało o odpoczynek.
Jego wędrówka dopiero się jednak rozpoczęła, zaś zew który ją podjudził był weń po tysiąckroć mocniejszy od bólu...
Przemykając niczym cień, unikając kąsającego zimna nocy i ostrych zębów świtania posuwał się tam, gdzie zdały prowadzić się wszystkie drogi..

Kraina wiecznych mrozów nie pozwala jednak na zdradę i ucieczkę...
Rodzinę Vellethorna, wychowaną rdzennie na południu, osadziła w tym wiecznym więzieniu północy..
Jego samego, martwe rysy lodowców zdały się raczej zgładzić niźli wypuścić ze swego jarzma..
Tam gdzie poczyna się kończyć śmierć i nastaje życie, czekała go ostatnia próba...
Tydzień przed opuszczeniem ponurej krainy, biały puch po raz pierwszy przyniósł wybawienie.
Ślady na miękkim śniegu przemawiały dobitnie, za kruczowłosym elfem zdążał Mroźny Wilk..

Image

Rozpalone w nocy ognie- zradzając rozochocone iskry - tańczyły w oczach elfa.
Pogrążony w głębokich medytacjach - niemal obnażony - zajmował miejsce w kręgu prowizorycznych palenisk.
Obniżając temperaturę w własnego ciała, by nie wzbudzić szoku podczas kontaktu z wilkiem - hartował także swe serce do walki.
Nie mogąc pozwolić sobie na inną formę walki z tym okrutnym, nocnym drapieżnikiem którego zdała się pomijać infrawizja - musiał dotrzymać mu pola..

Cichy pomruk bestii, zdał słyszeć się zewsząd, gdy zwabiony wizją słabnącej ofiary psowaty drapieżnik postanowił zaatakować.
Vellethorn wyczuwszy zbliżający się atak, nadal pozostając w bezruchu uniósł tylko manierkę, pociągając zeń zdawkowego łyka i unosząc pochodnię.
Jak przypuszczał, najpierw nadeszła fala mrozu..
Wyrzucił z siebie upity wcześniej łyk - widocznie przetrzymując go cierpliwie w ustach - przecinając drogę rozproszonego strumienia zapaloną pochodnią.
Wyziew lodowego - śmiertelnego częstokroć dla mniejszych stworzeń - powietrza zderzył się z zasłoną ognia.

Nawet jednak przy tej osłonie Vellethorn poczuł, jak jego płuca przepełnia kłujący ból, włosy zaś spękane opadać się zdają - niczym sople - od mocy tego lodowego chłodu.
Przywróciwszy w ostatniej chwili władzę nad członkami i zmysłami we własnym ciele, zielonooki elf poderwał w wyuczonym odruchu dwa bliźniacze ostrza.
Parada dwóch elfickich, osrebrzanych sejmitarów zawyła nieustępliwie i dumnie pod naporem ciosu pędzącej bestii.
Padając na puch po tym uderzeniu wiedział już, że kolejne ataki bestie zdolne są wyłamać mu ręce...
Tnąc na odlew, bazując swymi zmysłami, zdał się walczyć z cieniami na tle płonących ogni, poprzez noc docierając do Wilka lub - co częściej - samemu ograniczając się do rozpaczliwej obrony.
Nagły krzyk przeszył noc, zaś wycie obwieściło wygraną kiedy to Vellethorn upadł pod celnym atakiem, ciosem który przechodząc pazurem rozorał mu twarz - przechodząc przez oko i policzek.
Dopadając swej twarzy, w bezwarunkowym odruchu elf poczuł w sobie wielkie połacie woli życia, zemsty i wściekłości.

Tak też nastąpiła rzecz niezwykła, ognie zdały się przygasnąć i zszarzeć na lodowej polanie. Światło zaś jaśnieć poczęo wśród rąk skonanego i zasklepiać ranę, regenerując większe uszkodzenia i powstrzymując krwawienie, ostawiając jedynie po kilku tych chwilach bliznę która miała być właśnie pamiątką tego wyjątkowego dnia...
Mroźny wilk nie licząc się widocznie z ryzykiem, bądź prowadzony bezrozumnym głodem rzucił się na elfa upatrując w rannym łatwej ofiary.
Vellethorn jednak dawno już w tym czasie, umykając zaskoczeniu i osłupieniu którego go zalało, wrócił do siebie i oczekiwał na podobną sytuację.
Zwinnym skokiem, znalazł się na boku bestii gdzie wbił z rykiem ostatecznego wysiłku obydwa sejmitary tak daleko aż chrzęst łamanych kości nie obwieścił pewny koniec walki.
Opadając z wyczerpaniem koło konającego stworzenia, uniósł sztylet i przebijając mostek i podgardle stworzenia skrócił męki lodowego drapieżcy.
- Serce me zawodzi, przyjmując Twą śmierć za nagrodę, bracie - odrzekł tylko, mdlejąc przy tym z wycieńczenia i ostatnim widokiem jakim zapamiętał.

W oddali majaczyły bowiem wiedzione dziesiątkami pochodnie...
Z nastaniem wiosny do Stormreach z odległych zakątków świata podążały kupieckie kawalkady..
Skąpany we krwi i pocie - ledwo żyw - Vellethorn za sprawą opatrzności i losu ostał swą walkę na ich szlaku..

Przebłyskami świadomości odnotował, że jego świat postukuje wielce, toczy się, śmierdzi uryną i klnie rzęsiście...
Nie walcząc nawet z tym przesłaniem szczątkowej świadomości co rusz osuwał się we mgłę gorączki i zemdlenia...

Nie wiedział jednak, że kiedy On śpi - świat tak bardzo posunie się do przodu...
Góra
 E-mail  
 
Sarr
Offline
 Temat postu: Re: Naznaczony - szafarz woli Nieskończoności (Historia postaci)
PostWysłany: 26 Lut 2010, 12:39  
Awatar użytkownika

Administrator

Administrator

Rejestracja: 08 Sie 2009, 18:11
Posty: 467
Miejscowość: Warszawa

Serwer: Cannith
Postacie: Sarrivin (wiz)
Grunthar (rog)
Danthar (pal)
Gardeus (clr)
Opis: Założyciel Gildii DDOpl
Płeć: Facet
Artykuł już na stronie: http://www.ddopl.com/ksiegi-opowiadan/1 ... i-cz2.html

Pozdrawiam :)


Image
DDOpl na Facebooku: http://www.facebook.com/pages/DDOpl/188970980786
Góra
 E-mail  
 
Kamyker
Offline
 Temat postu: Re: Naznaczony - szafarz woli Nieskończoności (Historia postaci)
PostWysłany: 26 Lut 2010, 19:54  
Awatar użytkownika

Wolny Autor DDOpl

Wolny Autor DDOpl

Rejestracja: 14 Lis 2009, 23:56
Posty: 410
Favor: Dostrzeżony
Miejscowość: Wrocław

Serwer: Cannith
Postacie: Kamyker Fighter 12lvl, Diebot d'Nuke Sorcerer 10 lvl, Urdak TWF 8lvl, Soramo d'Nuke (CCer) 2lvl
Opis: Farmer TP, Lider postów w 2010
Płeć: Facet
Świetne :)
Wilki dla 1 lvlowych postaci to zapewne duży problem :P. Tym bardziej dla FvS... Bez czarów.
Te obrazki to sam narysowałeś :sarkazm2: ?

Czekam na next chapter.


:brodacz: Aktualnie nie gram :brodacz:
Zająłem się koszykówką, grafiką 3d i (lekko :p) szkołą.
I słuch po nim zaginął...
Góra
 E-mail  
 
Pijany
Offline
 Temat postu: Re: Naznaczony - szafarz woli Nieskończoności (Historia post
PostWysłany: 22 Wrz 2010, 08:44  
Zbłąkany Wędrowiec

Zbłąkany Wędrowiec

Rejestracja: 24 Sie 2010, 11:26
Posty: 1
Favor: Neutralny

Serwer: Cannith
Płeć: Facet
Ja ostatnio zaczołem grać fvs wf i dobrze sie gra :dobrze:
Góra
 E-mail  
 
 [ 7 posty(ów) ] 



Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych wątków na tym forum
Nie możesz odpowiadać w wątkach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum


Zmodyfikowano na bazie "WoWMaevahEmpire" autorstwa MAËVAH: (v3.0.7.0) - wowcr.net
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Extended by Karma MOD © 2007—2010 m157y
Buttony (nie Google):
TOP50 Gry