Necromisiek napisał(a):
tylko że to chyba nie o to chodzi żeby tłuc questy o X poziomy niższe od postaci.
O co chodzi zależy tylko i wyłącznie od Ciebie

Nie podoba mi się podejście, że każdy gracz powinien grać tak samo, mieć te same cele i cieszyć się z gry w ten sam sposób co inni. Właśnie jedną z największych zalet grania z ludźmi jest to, że są różnorodni i każdy gra po swojemu. Jeśli niektórzy lubią grać solo, a inni lubią grać w grupie, to po prostu jest ciekawiej niż gdyby wszyscy grali w grupach.
Necromisiek napisał(a):
Poza tym power levelling kopie cię po XP, a trzeba jeszcze pamiętać że za wielokrotne powtarzanie tego samego questa też masz minusy. A łupanie questów tylko na niższych poziomach trudności pozbawia cię znacznych ilości favoru, co z kolei pozbawia cię też znacznych ilości TP. Ani to zabawne, ani praktyczne.
Chociaż oczywiście, każda potwora znajdzie swego amatora.
Jakby co, solując zadania wykonuję je najpierw raz na normalu, potem raz na hard, a potem raz na elite. Właściwie nie zdarzyło mi się jeszcze grindować tego samego questa (za wyjątkiem "Miller's debt" który da się wykonać w mniej niż minutę, bo chciałem - z ciekawości - zobaczyć jak wygląda mechanika ransackowania kuferków). Jeśli nie jestem jeszcze w stanie wykonać zadania na hard/elite, to po prostu odkładam na nieco później i biorę się za zadania których jeszcze nie robiłem. Mam o tyle łatwiej, że zakupiłem większość adventure packów, no i użyłem stone of experience, ale z tego co widzę nawet bez SoE jest wystarczająca ilość zadań, aby levelować bez grindowania zadań.
Innymi słowy nie widzę powodów aby solowanie wymuszało nudne powtarzanie zadań albo pozbawiało Cię favoru. Oczywiście wyklucza się z technikami typu "jak najszybciej osiągnąć 20 poziom" albo "jak najszybciej zdobyć tyle a tyle tysięcy favoru", ale to głównie na wyższych poziomach - na niskich poziomach nie ma aż takiej różnicy między grą solo a w grupie, przynajmniej z punktu widzenia zdobywania XP i favoru.
W kwestii, czy to zabawne i czy to praktyczne... zabawa to kwestia gustu, Ciebie to nie bawi, kogoś innego może bawić. W kwestii praktyczności - wszystko zależy jaki sobie cel postawisz. Jeśli za cel sobie stawiasz przejście gry solo, to wykonywanie misji solo jest bardzo praktycznym sposobem realizowania owego celu ;P
Necromisiek napisał(a):
Co do darmowych questów, to nieprawdą jest że "ledwo dochodzą do zadań 16 poziomu". I nie chodzi mi tu tylko o Web of Chaos, gdzie i epicko sobie można zagrać, ale chociażby o Demon's Den (chyba że ktoś go robi na casualu, wtedy to i faktycznie na 16 lvlu można go wysolować - sprawdzone experymentalnie).
Mój błąd, faktycznie obecnie jest z tym trochę lepiej. Nadal myślenie o endgame i gra f2p nie bardzo idą w parze, ale i tak jest nienajgorzej i sytuacja się poprawia... jeśli nie liczyć tego, że engame też się przesuwa coraz dalej

Necromisiek napisał(a):
" Czy można się bawić bez alkoholu?
Można, tylko po co?"
Zobaczmy...
1. Nie lubię alkoholu, po prostu mi nie smakuje
2. Jeśli na jakimś weselu czy sylwestrze napiję się kieliszek czy dwa wina, to źle się czuję i prędzej bym się położył do łóżka niż się bawił
3. Najlepsze "jazdy" mam na trzeźwo. Jak jestem w dobrym nastroju i w dobrym towarzystwie, to czasem gadam takie rzeczy, że się mnie ludzie pytają "co ja biorę? narkotyki? alkohol?" a ja na prawdę potrafię odjechać tylko na trzeźwo. Fakt, testowałem tylko z alkoholem, więc nie wiem czy inne używki też pozbawiają mnie tej umiejętnośći, ale fakt pozostaje faktem.
4. Nie mówię, że alkohol = uzależnienie, bo ludzki organizm jest w stanie sobie poradzić z niewielkimi ilościami bez uszczerbku. Ale jeśli już wchodzimy w ilości szkodliwe dla zdrowia i psychiki, to szczerze wątpię, żeby niszczenie sobie organów wewnętrznych i pozbawianie się wolnej woli było dobrą zabawą.
Osobiście uważam, że jeśli ktoś planuje "przejąć władzę nad światem" to powinien zacząć od przejęcia władzy nad samym sobą. A to oznacza zero uzależnień, bo te pozbawiają nas władzy nad samym sobą. Wiem to z własnego doświadczenia. Wiele gier komputerowych chwali się, że są "addictive" czyli uzależniające. Co to w praktyce oznacza? Że nawet jak już się znudzisz tą grą i szczerze będziesz chciał przestać w nią grać, to i tak nadal będziesz w nią grał bo twoje ciało będzie Ci odmawiało posłuszeństwa. Nawet jak będzie jakaś ważna potrzeba w Twoim życiu, np. ktoś bliski zachoruje albo np. będziesz się starał o względy jakiejś dziewczyny, to nagle okaże się, że nie masz czasu dla osób bliskich, bo jesteś uzależniony. Dlatego staram się unikać gier które stosują techniki manipulacyjne mające uzależniać graczy. Dlaczego? Bo próbuję przejąć władzę nad światem xD MWAHAHAHAHAHAH XD ... proste, prawda?
Wiem, że trochę odchodzę od tematu i nie o to Ci chodziło, ale odpowiedz sobie na pytanie:
Wyobraź sobie, że masz znajomego który jest ogólnie całkiem fajną osobą, godny zaufania, chętny do pomocy i można z nim gadać na różne tematy. Z jakichś przyczyn znajomy ów jest abstynentem - może problemy zdrowotne, może przekonania, w tym przypadku jest to nieistotne. Ważne, że odmawia picia napojów alkoholowych. Czy w takiej sytuacji nie będziesz go zapraszał na imprezy, albo będziesz żył w przekonaniu, że bawi się on "gorzej" niż inni? Czy będziesz starał się zrobić wszystko co w Twojej mocy, aby przywrócić mu zdolność picia alkoholu? (jeśli to problemy zdrowotne, to np. pokrywając koszty leczenia, jeśli przekonania, to będziesz próbował je zmienić).
Moim zdaniem próby zmienienia stanu rzeczy tylko dlatego, że ktoś bawi się inaczej niż Ty jest... mało zabawna i niepraktyczna ;P
Ravenger napisał(a):
W tym przypadku zgodzę się z Necromiśkiem, w końcu to MMO a gra solo to niemal jak singleplayer tylko zamiast kilku NPCów masz graczy. Poza tym grając solo dużo się traci - zarówno jeśli chodzi o XP, itemy, favor, renown jak i zwyczajną frajdę z gry.
Co do tego, że dużo się traci, to się zgodzę. Są przypadki, kiedy grając w grupie traci się jeszcze więcej, więc jest to po prostu kwestia mądrego wyboru spośród kilku opcji, z których każda ma wady i zalety.
Niemniej, moim celem nie jest zachęcenie graczy do gry solo, jeśli mogą i lubią grać w grupie

Moim celem jest raczej ułatwienie gry osobom które z takich bądź innych przyczyn rozważają grę solo. Ja osobiście dużo grałem w gry single player i dobrze się bawiłem. Oczywiście często sprowadzało się to do stawiania sobie celów odmiennych niż te "narzucane przez grę", np. w Heroes of Might and Magic typowo celem "narzuconym" jest podbicie zamków przeciwnika i wyeliminowanie jego bohaterów dowolnym kosztem. Ja grając w HoMM praktycznie zawsze stawiałem sobie dodatkowy cel "wygrać nie tracąc ani jednej jednostki". Bo prawdziwemu przywódcy zależy na życiu jego wojsk, zwłaszcza, jeżeli ma z nimi osobistą relację. Oczywiście często w efekcie ponosiłem porażki... nie celów narzuconych tylko moich własnych celów, ale przynajmniej miałem wyzwanie, a w efekcie dobrą zabawę.
W DDO wyraźnie, bardzo wyraźnie widzę takie właśnie wyzwanie - przejście gry solo - i widzę też, że nie jestem jedynym który to wyzwanie widzi. Oczywiście nie każdego takie wyzwanie przyciąga i nie każdego by bawiła próba realizacji tego wyzwania. Oczywiste jest też, że nie jest to najważniejsze z wyzwań zamierzonych przez Turbine i nie jest ono skierowane do wszystkich graczy. Ale nie ma nic złego w próbie realizacji tego wyzwania, zwłaszcza, jeżeli kogoś taka próba bawi. Nie twierdzę, że każde istniejące na świecie wyzwanie trzeba realizować

Są wyzwania po prostu głupie albo niebezpieczne. Oczywiście może być też tak, że właśnie wyzwanie przejścia gry MMO solo będzie się iluś osobom wydawać głupie... i niebezpieczne (dla psychiki gracza który je podejmie). Ale jak to zwykle bywa w takich sytuacjach - dopóki nie robisz krzywdy innym osobom, rób sobie co chcesz

Jeśli ktoś preferuje gry single player, a zainteresuje się DDO, to co? Miałbym takiej osobie odradzać grę w DDO i powiedzieć, żeby lepiej grała w coś innego? ... w sumie, może i tak, jeśli zobaczę, że osoba ta nie lubi wyzwań i preferuje rozwiązania proste, łatwe i przyjemne... ale jeśli, tak jak ja, lubi sobie robić pod górkę, to czemu nie?
I w końcu (last but not least)... można grać solo i mimo to utrzymywać kontakt z innymi ludźmi grającymi. Można należeć do gildii, można dołączać do chatów publicznych i prywatnych, można pomiędzy misjami spotykać znajomych na targowisku albo gdzieś indziej... w zasadzie da się grać tak, że niewiele tracisz ze społecznego aspektu gry multiplayer... aczkolwiek wymaga to, żeby trochę ludzi poznać, nawiązać znajomości itp, bo jak wszyscy naokoło są obcy, to trochę trudniej

Zresztą, o ile się nie mylę, to te osoby które solują rajdy i dokonują innych wielkich osiągnięć solo z reguły należą do jakichś gildii i mają sporo ziomków w DDO.
Ja na przykład poznałem parę sympatycznych osób przy okazji jak szukałem chętnych na Stone of Experience. Niektórzy podchodzili do sprawy "biznesowo", czyli wziąść, podziękować i zwiać, inni z kolei podchodzili filozoficznie - chcieli zrozumieć jakie będą konsekwencje użycia SoE i podjąć świadomą decyzję - co było dobrym punktem zaczepienia do ciekawych rozmów. Jeszcze inni chcieli wziąć ode mnie SoE ale mieli jeszcze za niski poziom... później wzięli SoE od kogoś innego, ale kontaktowali się ze mną później z pytaniami o rady albo propozycjami wspólnej gry.
Ja akurat w tej chwili bardziej przygotowuję się do przejścia całej gry solo, raczej niż jestem w trakcie realizacji (co zostawię może na któreś z kolejnych żyć mojej postaci), co w praktyce oznacza, że jeśli ktoś mi zaproponuje dołączenie do drużyny, to czasem się zgodzę, jeśli akurat mam czas. Jeśli mnie pamięć nie myli, to trzy razy już dołączałem do drużyn i bywało raczej ciekawie. Ale nie traktuję tego jako głównej formy gry dla tej konkretnej postaci. Kiedyś może stworzę postać, która będzie normalnie dołączać do drużyn. Może nawet... o zgrozo... stworzę postać bez leveli rogue albo monka albo artificera... czyli właściwie postać 'skazaną' na grę drużynową. Ale nie teraz... chyba, że nagle poznam sporo fajnych ludzi z którymi mógłbym podrużynować i którym by nie przeszkadzało jeśli będę grać zupełnie inaczej niż oni ;P
A na razie... proponował bym, aby jakiś moderator wydzielił tą dyskusję do osobnego tematu, bo trochę przechwytujemy wątek.